Wyprawa wakacyjna VIII-IX 2009

trasa: (5220 km)

Węgry:
   Budapeszt

Chorwacja:
   Šibenik
   Park Narodowy Krka
   Trogir
   Split
   Makarska

Bośnia i Hercegowina:
   Mostar
   Počitelj

Chorwacja:
   Dubrovnik
   Zaton

Czarnogóra:
   Kotor

Włochy:
   promem do Bari
   Neapol
   Pompeje
   Wezuwiusz
   Monte Cassino
   Rzym
   Watykan
   Florencja
   Piza
   Genua
   Verona
   Wenecja


 



zobacz: mapa z objaśnieniami


Klikaj na szpilki na mapie, żeby zobaczyć nazwę miejsca.
W drogę!
Niestety dopiero późnym popołudniuem wyruszamy na naszą wakacyjną wyprawę wokół Europy południowo-wschodniej. Do przejechania mamy ponad 5200 km naszym wysłużonym 18-letnim Oplem Kadettem pieszczotliwie nazywanym Kaziutkiem ;-) Są tacy, którzy wątpią w powodzenie tej podróży, ale my mamy dziarskie miny...
Węgry: Budapeszt
Pierwszym celem (głównie noclegowym) na naszej trasie jest Budapeszt, do którego docieramy nad ranem. Zabieramy z samochodu najpotrzebniejsze rzeczy i lądujemy w mieszkaniu Laszlo - zaprzyjaźnionego Węgra. Po kilku godzinach snu i obfitym posiłku, jaki nam Laszlo zgotował, jedziemy zobaczyć chociaż pobieżnie miasto. Następnego ranka ruszamy do Chorwacji.

Budapeszt: Most Łańcuchowy im. Széchenyi'ego

Budapeszt: bajkowe Baszty Rybackie na wzgórzu zamkowym

Budapeszt: Kościół Macieja - miejsce koronacji węgierskich królów

Ruszamy w drogę! (Wzgórze zamkowe w Budapeszcie)
Uroki Šibeniku
Wybieramy trasę wzdłuż chorwackiego wybrzeża Adriatyku, żeby podziwiać piękne widoki. Wieczorem docieramy do Szybeniku (Šibenik) i już po ciemku rozbijamy namiot na campingu upatrzonym jeszcze w trakcie przygotowań w Polsce. Miejsce okazuje się strzałem w 10! (Zaznaczone na mapce powyżej.) Rano błogosławimy umiejscowienie campingowych kwater w przyjemnym cieniu pinii oraz czyste i niezatłoczone łazienki. Idziemy wypocząć na plażę, do której przylega nasz camping. I tutaj kolejne przyjemne zaskoczenie: nie ma tłoku i można się pławić w basenach ze słodką wodą. Niestety plaża jest żwirowa (jak wszędzie w Dalmacji), a morska kąpiel możliwa jedynie w specjalnych butach ze względu na kamieniste dno i jeżowce. Ale beach bar wynagradza nam wszystkie niedogodności, zwłaszcza wieczorem ;-)

Rewelacyjnie spisuje się nasz sprzęt campingowy, szczególnie samorozkładający się namiot (jego rozbicie trwa ok. 50 sekund!) oraz samonadmuchujące się materace, które kupiliśmy zamiast zwykłych karimat (przyjemniej spać na czymś grubszym i miękkim). Jednak na plaży nie możemy wysiedzieć dłużej, niż 1 dzień, dlatego nazajutrz spędzamy część dnia zwiedzając Šibenik i testując tutejsze... restauracje ;-)

Nasze małe obozowisko na campingu w Šibeniku. W tle dzielny Kaziutek :-)

Plaża i Adriatyk na campingu w Šibeniku

Wieczorem obowiązkowo beach bar i basen ;-)
(camping w Šibeniku)

Twierdza św. Michała (patrona Šibeniku) znajduje się na szczycie jednego ze wzgórz otaczających miasto

Šibenik: kaplica wykuta w skale (w drodze do twierdzy)

Plac przed Katedrą św. Jakuba w Šibeniku

Przed XV-wieczną Katedrą św. Jakuba w Šibeniku
(Katedrala sv. Jakova)
Bajkowe wodospady - Park Narodowy Krka
Kolejny dzień pobytu postanawiamy poświęcić na wizytę w Parku Narodowym Krka, słynącym z przepięknych krajobrazów, a zwłaszcza wodospadów, przy których można pływać. Zabieramy więc stroje kąpielowe i jedziemy samochodem kilkanaście km do miejscowości Lozovac, skąd drogowskazy kierują nas na parkowy parking (bezpłatny). Tam kupujemy bilety (ok. 10€/os.) i wsiadamy w autokar (w cenie biletu), który wijącą się górską drogą zawozi nas do bram parku. Spędzamy tam cały dzień, bo jest co podziwiać, a miłe knajpki zapewniają też ucztę dla ciała ;-)

Oficjalna strona internetowa parku (w j. angielskim): Nacionalni Park Krka - zawiera dokładne mapy i aktualne ceny biletów oraz mnóstwo zdjęć i filmów. Polecam!

Wodospady w Parku Narodowym Krka

Kąpiel przy wodospadzie w Parku Narodowym Krka

Pływamy sobie przy wodospadzie Krka

Urokliwe miejsca Parku Narodowego Krka
Filmik nakręcony przez nas w Parku Narodowym Krka tylko w niewielkim stopniu oddaje jego piękno...
Nawet mnie widać od czasu 1:30 do 1:50 :-)

Twierdza Trogir
Żegnamy gościnny Szybenik i ruszamy dalej wzdłuż wybrzeża. Zatrzymujemy się na kilka godzin w Trogir, którego Stare Miasto wpisana jest na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturowego i Przyrodniczego UNESCO. Od początku XV w. Trogir (jak cała Dalmacja) znajdował się pod panowaniem weneckim, co widać w jego architekturze na każdym kroku i w najmniejszym nawet podwórku. Jesteśmy urzeczeni miastem, jednak czas ruszać w drogę...

Trogir: promenada nadmorska

Trogir: podwórko kamienicy

Trogir: wewnętrzny portal kamienicy
Split - stolica Dalmacji
25 km od Trogir czeka nas kolejna atrakcja turystyczna - Split. Chociaż liczy ponad 200.000 mieszkańców i jest po stolicy (Zagrzeb) drugim co do wielkości miastem Chorwacji, ma niewiele miejsc, które warto zobaczyć (według mnie, znacznie mniej, niż np. Trogir). Główny punkt na liście zwiedzania to obowiązkowo pałac rzymskiego cesarza Dioklecjana zbudowany ok. 1700 lat temu na planie rzymskiego obozu wojskowego (ok. 175 x 215 m, patrz pierwsza fotografia poniżej). Pałac został wpisany na listę dziedzictwa kulturowego UNESCO. To jedyny na świecie pałac, który stał się miastem! Dziś pozostały z niego jedynie szczątki, trochę murów i potężne podziemia, w których obecnie mieszczą się kramy z pamiątkami.

Rekonstrukcja pałacu Dioklecjana w Splicie

Split: westybul (przedsionek) pałacu Dioklecjana z głównym wejściem do jego komnat. Pod głównym wejściem widoczne jest zejście do podziemi.

Split: podziemia pałacu Dioklecjana

Split: wewnętrzny dziedziniec jednej z kamienic

Split: kamienica na bulwarze w wyraźnie weneckim stylu

Split: dziwne dzieło sztuki ;-)
Makarska - największe letnisko Dalmacji
Późnym popołudniem wjeżdżamy do Makarskiej i od razu czujemy się jak w środku sezonu letniego w Łebie (no może te palmy nieco mylące) - tłumy wczasowiczów przechadzają się leniwie zalanymi słońcem ulicami. Nie mamy zarezerwowanego noclegu, więc gorączkowo dopytujemy o jakikolwiek camping. Okazuje się, że w Makarskiej nie istnieje nawet pole namiotowe, a camping z prawdziwego zdarzenia, to marzenie ścietej głowy! W końcu jednak problem sam się rozwiązuje, gdyż na każdym skrzyżowaniu zaglądają nam przez okna do samochodu "naganiacze" wciskając wizytówki z ofertami kwater prywatnych. Na jedną z tych ofert przystajemy i po krótkim targowaniu jedziemy pod wskazany adres. Pokój okazuje się bardzo schludny, ze wspólną na kilka pokoi, ale czyściutką łazienką i wspólną kuchnią na tarasie. Bierzemy szybki prysznic i idziemy zobaczyć, co takiego przyciąga do tego miasteczka tłumy turystów...

Jak na każde letnisko przystało, Makarska jest bardzo rozrywkową miejscowością. Poza wąską żwirową plażą, która w ciągu dnia jest wprost nieludzko zatłoczona, miasteczko posiada 2 nadmorskie bulwary wysadzane palmami i otoczone butikami, sklepikami, kawiarniami, restauracjami, barami, a między tym wszystkim przewalają się kolorowo wystrojone tłumy wczasowiczów. Kiedy zaczyna już nas nużyć pstrokata różnorodność tego wszystkiego, szukamy jakiejś miłej knajpki, żeby odsapnąć, coś zjeść i wypić. Kierujemy się na placyk z miłą dla ucha folklorystyczną muzyką na żywo, który jest oddalony od bulwaru o kilkadziesiąt metrów w głąb nabrzeża. BINGO! Przyjemna atmosfera, niezbyt liczny tłumik gości, w/w przyjemna muzyka oraz najlepsze na świecie kalmary z grilla!

Sekundowana uśmiechami sympatycznych kelnerów zjadam chyba ze 3 talerze tych pyszności :-))) Zostawiwszy w dowód wdzięczności suty napiwek i prosząc o przekazanie kucharzowi mojego rozanielenia, idziemy na poszukiwanie naszego dzisiejszego celu: dyskoteki Deep znajdującej się w naturalnej jaskini w pobliżu centrum Makarskiej. Niestety, pytani ludzie kręcą w zdziwieniu głowami - nikt nie wie, gdzie jest "disco grota", o którą pytamy... Błądzimy prawie godzinę, aż ku naszemu zaskoczeniu drogę wskazuje nam około 10-letni chłopiec :-) Okazuje się, że dyskotekowa grota znajduje się na samym końcu półwyspu Sv. Peta, czyli, że aby tam dotrzeć, należy obejść całą zatokę (około 500 m). Idziemy więc do samego końca bulwaru, mijamy marinę i dalej drogą oświetlaną jedynie przez światła z drugiej strony zatoki... Aż na końcu półwyspu trafiamy na jakiś hawajski szałas z trzciny. Pytamy o dyskotekę. Tak, to tutaj, szałas jest jedynie dyskotekowym beach-barem, do dyskoteki trzeba zejść kilkadziesiąt metrów w dół betonowymi schodami. W końcu docieramy na miejsce. Fajna muzyka, niezwykle przyjaźni ludzie (co i rusz ktoś nam fundował alkohol!), dobre drinki - naprawdę warto było tu przyjść! Bawimy się prawie do świtu :-)))

Riwiera Makarska w nocnej krasie

Marina w Makarskiej

Najlepsze na świecie grillowane kalmary są w Makarskiej! Właśnie przyniesiono mi DRUGI talerz tych delicji...

Makarska: zejście do dyskoteki Deep

Makarska: grota, w której znajduje się dyskoteka Deep
Mostar - turecka stolica Hercegowiny
Po imprezowych szaleństwach w Makarskiej, następnego dnia ruszamy do Mostaru, będącego niepisaną stolicą Hercegowiny. Przekraczamy granicę Bośni i Hercegowiny (czysta formalność) i... w naszym GPS-ie widzimy białą plamę zamiast dróg. Jedziemy więc na wyczucie. Na szczęście w tej części Hercegowiny nie ma zbyt wielu dróg, zatem problemów decyzyjnych typu "w prawo, czy w lewo" mamy niewiele ;-) Wdzieramy się serpentynami na Góry Dynarskie i po około 2 godzinach jazdy ukazuje nam się panorama Mostaru. Nadal na wyczucie, kierujemy się na centrum dosyć sporego, jak się okazuje, miasta. Zostawiamy auto na parkingu strzeżonym (tak na wszelki wypadek ;-)) i na początek idziemy zobaczyć orientalną Starówkę.

Zadziwiają nas przedziwne kamienne dachówki, którymi pokryte są budynki Starego Miasta oraz mozaika z rzecznych kamieni, którą wyłożone są wąskie uliczki. Podziwiamy średniowieczny turecki Stary Most, zbudowany w 1566 r. Niestety w wyniku działań wojennych w byłej Jugosławii został zburzony przez Chorwatów w 1993. Serbowie pieczołowicie odbudowali go dopiero w 2004.

Aby dotrzeć z Makarskiej do Mostaru musimy przebić się przez widoczne na horyzoncie Góry Dynarskie

Mostar nazywany jest 'miastem meczetów'. Po prawej widoczne kolorowe domy głównej ulicy Starego Miasta.

Mostar: knajpki na Starówce

Mostar: domy na Starówce

Mostar: słynny kamienny Stary Most wybudowany przez Turków w 1566 r.

Mostar: budka strażnicza na Starym Moście

Urokliwa starówka w Mostarze zachowała swój klimat średniowiecznego tureckiego miasta.

Mostar: kamienne dachówki na budynkach Starego Miasta

Mostar: mozaika z kamieni rzecznych

Mostar: urokliwa restauracja z lokalnymi potrawami i studnią w ogródku

Mostar: blokowisko, w którym tanio nocowaliśmy u bardzo miłej gospodyni

Mostar: nadal widoczne ślady wojny serbsko-chorwackiej z 1993 r.

Mostar: nadal widoczne ślady wojny serbsko-chorwackiej z 1993 r.
Na Starym Mieście znajduje się pub Ali Baba urządzony w prawdziwej jaskini! Pub wieczorem przeobraża się w dużą i bardzo klimatyczną dyskotekę. Polecam! :-)))

Mostar: pub Ali Baba urządzony w prawdziwej jaskini

Mostar: pub Ali Baba w naturalnej jaskini

Mostar: pub Ali Baba w skalnej grocie

Wideo nakręcone w pubie Ali Baba w Mostarze

Mostar - miasto meczetów.

Praktycznie z każdego punktu miasta widać jakiś meczet. Wszystkie są nadal czynne (modlą się w nich muzułmanie), a niektóre są udostępnione do zwiedzania. Przewodniki podają, że aby zwiedzać meczet, turystki powinny mieć zakryte włosy, zakryte ramiona i nogi do kolan. Ale tak pięknie trzepotałyśmy rzęsami, że wpuszczono nas do meczetu z rozwianym włosem, w dodatku w czasie, kiedy nie było tam nikogo, więc mogliśmy zajrzeć WSZĘDZIE. Wdrapaliśmy się nawet po 98 kamiennych schodkach na balkon minaretu - charakterystycznej dla meczetów wysokiej wieży, z której mułła nawołuje wiernych do modłów.

Mostar: meczet nocą

Mostar: jeden z meczetów Starego Miasta

Mostar: przed wejściem do meczetu, należy zdjąć buty.

Mostar: wnętrze meczetu

Mostar: wnętrze meczetu - mihrab zawsze wskazuje kierunek na Mekkę.

Mostar: wnętrze meczetu. W tle minbar (kazalnica) - zawsze na prawo od mihrabu.

Mostar: schody wiodące do minaretu

Mostar: muzułmański cmentarz widziany z balkonu minaretu

Dom turecki w Mostarze

Niedaleko Starego Miasta znajduje się XIX-wieczny dom turecki udostepniony do zwiedzania. Można w nim zobaczyć i poczuć jak mieszkali w Mostarze Turcy ponad 100 lat temu.

Mostar: dziedziniec tureckiego domu z XIX w.

Mostar: wnętrze tureckiego domu z XIX w.

Mostar: wnętrze tureckiego domu z XIX w.

Mostar: wnętrze tureckiego domu z XIX w.

Mostar: wnętrze tureckiego domu z XIX w.
Počitelj - tureckie miasto na stromym zboczu (Bośnia i Hercegowina)
Wracamy do Chorwacji, zatem obieramy azymut południe wypatrując po drodze miasteczka Počitelj, które w przewodniku kusiło niezwykłym krajobrazem budowli na zboczu stromej góry. Około 30 km za Mostarem muszę ostro hamować, gdyż miejscowość dosłownie wyrosła przed naszymi oczami na zboczu góry widocznej po lewej stronie, tuż za jednym z licznych zakrętów na wąskiej górskiej drodze. Słyszymy pisk opon i trąbienie autobusów i aut jadących za nami, które także zmusiliśmy do ostrego hamowania, gdyż droga w tym miejscu jest bardzo wąska, bez praktycznie żadnego pobocza. Jadąc powoli nerwowo rozglądam się jak skręcić w lewo na parking, gdyż cała miejscowość ma raptem kilkaset metrów szerokości! W dodatku przed nami (jak to w górach) kilometry linii ciągłej na drodze... W akcie desperacji i dźwięku klaksonów aut za i przed nami - przecinam linię ciągłą i skręcam w pierwsze lepsze widoczne poszerzenie jezdni po drugiej stroni drogi. Ufff... Gorąco było!

Zostawiamy samochód w pełnym słońcu (mikroskopijny parking jest zapchany kompletnie i wielkiego wyboru nie ma) i idziemy podziwiać meczet Hadži-Alija z XVI wieku oraz ruiny średniowiecznej tureckiej twierdzy wzniesionej na gruzach starożytnego rzymskiego zamku. Widoki z wieży zamkowej są przepiękne, ale w końcu musimy wyjść z jej miłosiernego cienia, wsiąść w rozgrzany do czerwoności samochód i jechać dalej.

Počitelj

Počitelj

Počitelj

Počitelj

Počitelj
Dubrovnik - najpiękniejsze miasto Dalmacji
W Dubrovniku zakochałam się od pierwszego wejrzenia już podczas mojej sylwestrowej wizyty. Wracam i będę tam wracać przy każdej nadarzającej się okazji!

Po ogłoszeniu przez Republikę Chorwacji Deklaracji Niepodległości w 1991, miasto było ostrzeliwane przez Serbów i Czarnogórców. Oblężenie miasta trwało od października 1991 roku do maja 1992. Podczas działań wojennych na Starówkę spadło 425 pocisków. Zniszczeniu uległo prawie 70% budynków, zginęło około 3 tysiące mieszkańców.

Krótki film pokazujący atak na Dubrovnik w 1991 roku

Pod koniec materiału jeden z radnych miasta mówi, że w rejonie Dubrovnika nie ma ani jednego celu militarnego. Sam Dubrovnik został zdemilitaryzowany w 1971 roku i od tego czasu w mieście nigdy nie stacjonowało żadne wojsko. Zatem celem ataku było zabicie bezbronnych cywili oraz zburzenie miasta będącego nie tylko chlubą Chorwatów, ale zabytkiem na skalę światową!

Obecnie niemal wszystkie uszkodzenia już naprawiono, ale jeszcze w niektórych budynkach pozostały dziury po kulach, a kilka domów nadal leży w gruzach. Powojenne zdjęcia zniszczeń można zobaczyć na stronie www.croatianhistory.net/dubrovnik.

Zwiedzanie Starówki odbywa się wyłącznie pieszo. Przy zachodniej bramie Pile zaczyna się główny deptak miejski - Placa (Stradun), który prowadzi od wieży zegarowej, przez całą Starówkę, aż na plac Luza, znajdujący się przy porcie. Ulica Stradun (Placa) jest wpisana na listę światowego dziedzictwa kulturowego UNESCO. Wyłożona jest wapieniem, który przechodnie wypolerowali swoimi stopami do tego stopnia, że powierzchnia ulicy lśni jak polakierowana. Każdej letniej nocy kamienie są polewane wodą, aby rozgrzane w ciągu dnia, nie pękały na skutek różnicy temperatur. Placa (Stradun) jest najbardziej reprezentacyjną arterią Dubrownika. Jej obecny wygląd został wyznaczony w czasie odbudowy miasta po trzęsieniu ziemi w 1667 roku. Wzdłuż Placa stoją wysokie, ale skromne kamienice ze sklepami na parterach. Wszystkie zbudowane są z jasnego wapienia i zaopatrzone w jednakowe żaluzje. Wcześniej (przed kataklizmem) stały tu domy najbogatszych obywateli.

Obowiązkowym punktem zwiedzania są doskonale zachowane mury obronne (zniszczenia wojenne odrestaurowano). Budowano od XIII do XVII wieku, sięgają do 25 m wysokości i do 6 m szerokości. Rozpościerają się z nich niesamowite widoki! Mury otaczają całą Starówkę i można na nie wejść. Wycieczka murami trwa ok. 2-3 godzin. Wejście znajduje się za bramą Pile (zachodnia część Starówki). Jednak chodzenie po murach najlepiej sobie zostawić na koniec dnia, gdyż wtedy widoki są najpiękniejsze. W Dubrowniku znajduje się też ponad 20 bastionów i baszt z X-XV wieku (m. in. baszta Minčeta).

Warto też zobaczyć klasztor Franciszkanów - jego przepiękny wewnętrzny dziedziniec z podcieniami daje rozkoszny cień i pozwala uciec przed tłumem turystów, gdyż niewiele osób tu zagląda. A warto. Dziedziniec wysadzany jest śródziemnomorską roślinnością, otoczony kamiennymi ławkami, które zapraszają do odpoczynku przy pięknej klasztornej studni. Ale niezwykle zaciszny klimat klasztoru, to nie wszystko, gdyż znajduje się tu najstarsza apteka w Europie - nadal czynna, funkcjonuje nieprzerwanie od 1317 roku!

Więcej fotek mojego ukochanego Dubrovnika można zobaczyć na stronie Sylwester na Adriatyku 2008.

Dubrovnik: ulica Placa (Stradun). Widoczna wieża z dzwonem to odwach (wartowania) zbudowana w 1480.

Dubrovnik: Pałac Rektorów - siedziba władz i rektora Republiki Dubrownickiej pochodząca z XV w., obecnie muzeum

Dubrovnik: widok z murów obronnych

Dubrovnik: widok z murów obronnych

Dubrovnik: restauracja z widokiem na morze...

Dubrovnik: widok z murów obronnych na wyspę Lokrum

Dubrovnik: widok z murów obronnych

Dubrovnik: wszystkie dachy na Starówce czerwienieją nową dachówką, ponieważ wszystkie były zniszczone w czasie oblężenia miasta

Dubrovnik: widok z murów obronnych na marinę

Dubrovnik: nie wszystkie budynki Starego Miasta zostały odbudowane po wojnie bałkańskiej

Dubrovnik: jeśli utrzymasz się 10 sekund, spełni się twoje marzenie

Dubrovnik: dziedziniec klasztoru Franciszkanów, w którym znajduje się najstarsza apteka w Europie - nadal czynna, funkcjonuje nieprzerwanie od 1317 roku!

Dubrovnik: ogrody na dachach domów
Zaciszny Zaton Veliki i jego Błękitna Laguna (Chorwacja)
Nasza bazą wypadową w okolicach Dubrovnika jest malowniczy Zaton Veliki, leżący jedynie 13 km od centrum Dubrovnika. Jest to niewielka miejscowość, której dużym plusem jest stosunkowo mała liczba turystów, piękne położenie oraz duża liczba prywatnych kwater i pensjonatów. Jeden z nich prowadzi zaprzyjaźniony z nami Chorwat - Toni. Polecamy wszystkim jego gościnny pensjonat.

Zaton: malowniczy port

Zaton: restauracja wprost nad morzem

Zaton: restauracja na promenadzie

Zaton: promenada, na której można sie opalać i schodzić do wody

Zaton: Błękitna Laguna
Czarnogóra: zaczarowany Kotor
Jest to miasto portowe położone nad malowniczą Zatoką Kotorską (Boka Kotorska, wpływają do niej nawet spore żaglowce), otoczone z trzech stron górami masywu Lovćen (Góry Dynarskie). Zatoka posiada cechy norweskich fiordów i jest niekiedy określana jako najdalej położony na południe fiord Europy. Jej uroki można podziwiać po drodze do Kotor, gdyż cały czas biegnie ona wzdłuż zatoki.

Kotor jest jednym z najlepiej zachowanych średniowiecznych miast w południowo-wschodniej Europie, pełnym zabytkowych budowli. Charakterystyczną średniowieczną urbanistykę stanowią klimatyczne wąskie i kręte uliczki oraz nieregularne place.

Stare miasto otoczone jest średniowiecznymi murami miejskimi z czasów weneckich, które łączą się z twierdzą św. Jana (Tvrdjava Sv. Ivan) na Samotnym Wzgórzu o wysokości 260 m n.p.m. Mury są doprawdy imponujące: mają długość 4,5 km, wysokość 20 m, a szerokość 15 m. Postanawiamy pójść na wycieczkę murami do twierdzy. Dosyć trudno znaleźć bramę wiodącą na mury, ale odnajdujemy ją w północno-zachodniej części miasta (wstęp ok. 3 € od osoby). Podejście nie jest bardzo strome, ale dość kamieniste i trwa ok. 1,5 godziny. Panorama rozpościerająca się z Samotnego Wzgórza na zatokę i miasto wynagradza jednak wszelkie trudy.

Kotor: cerkiew św. Łukasza (Sv. Luke) z XII wieku

Kotor: cerkiew św. Mikołaja (Sv. Nikole) z licznymi cennymi ikonami

Kotor: nadal czynna zabytkowa studnia uliczna

Kotor: wycieczka murami obronnymi na Samotne Wzgórze

Kotor: Twierdza św. Jana na Samotnym Wzgórzu

Kotor: nocna panorama z Twierdzy św. Jana na zatokę i miasto
Promem do Włoch
Nacieszywszy się Dubrovnikiem i pożegnawszy gościnny pensjonat u Toniego udajemy się na zarezerwowany jeszcze w Polsce prom do Włoch. Cierpliwie czekamy do późnych godzin nocnych, gdyż załadunek samochodów trwa trzy godziny i obejmuje kilukrotne wyprowadzenie i wprowadzenie niemal wszystkich pojazdów, ponieważ obsłudze za każdym razem zostawał na lądzie jeden samochód, który nie chciał się zmieścić... :-O Nasz Kaziutek cieszy się powszechnym zainteresowaniem obsługi i zadziwieniem współpasażerów nad jego dzielnością ;-) Ku naszemu z kolei zdumieniu, zostawiając cały ten załadunkowy galimatias, podszedł do nas (i jedynie do nas) sam kapitan, aby nas przeprosić i osobiście zapewnić, że stratę czasową nadrobimy... Może dlatego, że jesteśmy jedynymi Polakami na promie pełnym Włochów wracających z wakacji... ;-)

W kolejce na prom Dubrovnik - Bari

Ładowanie samochodów na prom do Włoch

Podróż na deku jest znacznie zabawniejsza, niż w kajucie ;-)
Neapol - ojczyzna pizzy
Samo miasto jakoś nie powaliło nas na kolana... góry śmieci na ulicach wołają o pomstę, zaś styl jazdy neapolitańczyków przyprawia o zawał! ;-) Dlatego zwiedzamy je głównie "kulinarnie" poznając miejscowe pizzerie. No bo jakże być w Neapolu i nie zjeść prawdziwej pizzy neapolitańskiej?

Oryginalna pizza neapolitańska jest wytwarzana z lokalnych składników takich jak pomidory San Marzano, które rosną na polach wulkanicznych na południe od Wezuwiusza oraz mozzarelli z mleka bawolego (mozzarella di bufala campana), która jest robiona z mleka krów wypasanych na bagnach Kampanii i Lazio w półdzikich warunkach. Ciasto natomiast jest wytwarzane z użyciem drożdży neapolitańskich lub browarnianych. Grubość ciasta nie może przekraczać 3mm. Pizza musi być pieczona przez 60-90 sekund na kamiennej płycie w temperaturze 485 °C w piecu opalanym drewnem dębowym. Po wypieczeniu jest chrupiąca, krucha i aromatyczna. Pizza neapolitańska ma we Włoszech status gwarancji tradycyjnego specjału.

Prawdziwa pizza neapolitańska w Neapolu to istne niebo w gębie!
Pompeje - życie w cieniu wulkanu
Jest to jedno z trzech miast rzymskich (obok Herkulanum i Stabie), które 24 sierpnia 79 roku n.e. zniszczył niespodziewany wybuch wulkanu Wezuwiusz przysypując je kilkumetrową warstwą popiołu, grzebiąc miasto i mieszkańców, którzy nie zdążyli się ewakuować. Dotychczasowe badania ujawniły ok. 2000 ciał... Świadkiem zagłady miasta był Pliniusz Młodszy. Według jego opisu wybuch nastąpił około południa. W pierwszej fazie z Wezuwiusza wydobyły się wysokie słupy ognia, później czarna chmura, która przesłoniła słońce. Na Pompeje posypał się deszcz rozżarzonych kamieni i popiołu wulkanicznego, który wzniecał pożary, zabijał ludzi i powodował swoim ciężarem walenie się budowli. Mieszkańców uśmiercały także trujące gazy wydobywające się z wulkanu. Nieprzerwana erupcja trwała aż trzy dni. Zniszczenia objęły obszar od Herkulanum po Stabie.

Największe wrażenie wywołują odlewy ciał mieszkańców. Popioły pokrywające Pompeje szybko zastygały zachowując wewnątrz kształt pogrzebanych ciał.

Ruiny Pompejów położone są ok. 20 km od Neapolu. Wykopaliska obejmują duży obszar, obejrzenie całości zajmuje minimum pół dnia. Lepiej jednak poświęcić na to cały dzień i często odpoczywać, ponieważ niewiele jest cienia, a odległości są duże. Naprawdę warto poświęcić czas na obejrzenie odkopanego spod popiołów miasta, w którym prawie 2000 lat temu życie tak tragicznie zastygło w ciągu kilku chwil.

Kolejka po bilety do stanowiska archeologicznego w Pompejach

Pompeje - świątynia Apollina

Pompeje: świetnie zachowana mozaika

Pompeje: malowidła ścienne

Pompeje: mozaika w wejściu do jednego z domów

Pompeje: wszędzie chciałyśmy zajrzeć... ;-)

Brukowana ulica w Pompejach

Pompeje: Teatr Mały (obok znajduje się Teatr Wielki na 5 tys. osób, a dalej Amfiteatr na 20 tys. widzów)

Pompeje

Ulica w starożytnych Pompejach - przejście dla pieszych sprzed 2000 lat :-)

Pompeje: starożytne zbiorniki na wodę

Pompeje: freski

Pompeje: bar szybkiej obsługi sprzed 2000 lat ;-)

Pompeje: freski

Pompeje: wiele odnalezionych przedmiotów znajduje się w magazynach, które turyści mogą oglądać jedynie z daleka.

Pompeje: spopielony pies

Pompeje: odlew człowieka, zastygłego pod ścianą podczas wybuchu Wezuwiusza w 79 r. n.e.
Wezuwiusz nadal dymiący
Jest to jeden z najbardziej znanych wulkanów na kontynentalnej części Europy. Jest jednym z pięciu najniebezpieczniejszych wulkanów świata. Wysokość Wezuwiusza wynosi 1281 m n.p.m., głębokość krateru – 230 m, a średnica 550-650 m. Najbardziej znany jest z wybuchu 24 sierpnia 79 r., w którym zniszczone zostały miasta: Pompeje, Herkulanum i Stabie. Ostatni duży wybuch został odnotowany dnia 13 marca 1944 r.

Na sporą wysokość wulkanu można dojechać samochodem (dzielny Kaziutek dał radę!), gdzie można zostawić auto na bezpłatnym parkingu. Przed wejściem na szlak wiodący do krateru, turystom wręczane są kijki, które zdecydowanie pomagają w marszu. Wejscie na szczyt Wezuwiusza (z parkingu) zajmuje około pół godziny. Przez kolejne pół godziny można iść wzdłuż krawędzi krateru. Niestety nie można obejść całęgo krateru dookoła. Na końcu wyznaczonego szlaku znajduje się punkt widokowy w kierunku Pompei oraz kioski z pamiątkami. Jednak najlepszą pamiątką jest chyba kawałek zastygłej lawy, którą można podnieść z ziemi ;-)

Ukąszenie przez osę w drodze na Wezuwiusz i błyskawiczna pomoc medyczna.

Droga wiodąca na szczyt Wezuwiusza.

Wezuwiusz: wnętrze krateru.

Wezuwiusz: oczywiście chcemy wszędzie zajrzeć ;-)

Krater Wezuwiusza ciągle dymi...

Wezuwiusz: szlak wokół krateru

Wezuwiusz: niebezpieczne wnętrze krateru

Widok z Wezuwiusza na Neapol i Zatokę Neapolitańską
W poszukiwaniu rodzinnych śladów na Monte Cassino
Na Polskim Cmentarzu Wojennym na Monte Cassino spoczywa ponad 1000 polskich żołnierzy, ktorzy pod wodzą gen. Andersa zdobywali górę Cassino. Pod Monte Cassino zginął także brat mojego dziadka. Otrzymaliśmy pismo z Czerwonego Krzyża z informacją o tym fakcie. Pismo zawierało także numer kwatery, w której został pochowany. Niestety nie miałam go przy sobie, zatem aż do zmierzchu szukaliśmy grobu.

Opactwo Benedyktynów na Monte Cassino, założone w 529 r. (widok z cmentarza)

Jeden z grobów na Polskim Cmentarzu Wojennym na Monte Cassino

Monte Cassino: zapalamy symboliczne znicze
Wieczne Miasto - Rzym
W nocy docieramy do Rzymu, gdzie nocujemy na upatrzonym jeszcze w Polsce campingu, położonym niedaleko centrum miasta. Okazuje się być zaskakująco wygodnym i eleganckim miejscem (marmurowe łazienki, basen, dyskoteka itp.), przy stosunkowo niewysokich cenach. Na 2 dni staje się naszą wygodną bazą wypadową. Ze względu na potworne korki, postanawiamy poruszać się komunikacją miejską. O dziwo jest to łatwe i przyjemne, gdyż Włosi są pomocni i bardzo rozmowni, choć mało kto zna angielski... ;-)

Mając takie maleństwo łatwo znaleźć w zapchanym Rzymie miejsce parkingowe ;-)

Metro w Rzymie

Rzym: piękne budynki na każdym kroku

Rzym: piękne budynki na każdym kroku

Typowa rzymska kamienica

Koloseum


Rzym: Koloseum

Koloseum

Wnętrze Koloseum: system podziemnych korytarzy pod areną

Palatyn

Jest to jedno ze siedmiu wzgórz Rzymu, według tradycji i ostatnich badań archeologicznych uważane za miejsce najstarszej osady rzymskiej. Tu w grocie Lupercal miała wilczyca karmić Romulusa i Remusa. Palatyn był dzielnicą bogatych willi (Cycerona, Marka Antoniusza) i pałaców cesarskich. Pozostały po nich jedynie gruzy i nikłe ślady dawnych budowli...

Rzym: Palatyn

Rzym: Palatyn

Rzym: Palatyn

Rzym: Palatyn

Rzym: widok z Palatynu na Koloseum

Rzym: Palatyn

Rzym: Palatyn

Rzym: Palatyn

Rzym: Palatyn

Rzym: Palatyn

Rzym: Palatyn

Forum Romanum

Jest to najstarszy plac miejski w Rzymie, otoczony sześcioma z siedmiu wzgórz: Kapitolem, Palatynem, Celiusem, Eskwilinem, Wiminałem i Kwirynałem. Główny polityczny, religijny i towarzyski ośrodek starożytnego Rzymu, miejsce odbywania najważniejszych uroczystości publicznych.

Największe gruzowisko jakie widziałam, czyli Forum Romanum

Rzym: Forum Romanum

Forum Romanum, w tle widoczne wzgórze Palatyn

Rzym: Forum Romanum

Rzym: Forum Romanum

Rzym: Forum Romanum

Rzym: Forum Romanum

Rzym: Forum Romanum

Rzym: Forum Romanum

Rzym: Forum Romanum

Forum Romanum: łuk triumfalny Septymiusza Sewera (z prawej), w tle po lewej kolumny po świątyni Saturna

Forum Romanum: łuk triumfalny Septymiusza Sewera

Forum Romanum: łuk triumfalny Septymiusza Sewera

Forum Romanum: łuk triumfalny Septymiusza Sewera

Forum Romanum: łuk triumfalny Septymiusza Sewera

Kapitol

Jest to jedno z siedmiu rzymskich wzgórz, znajduje sie w pobliżu Palatynu i Forum Romanum. Nazwę pochodzi od czaszki ludzkiej ('caput' = głowa) odkrytej przy kładzeniu fundamentów pod główną świątynię. Nie należało do pierwotnej osady palatyńskiej, ani do tzw. Septimonium (miasta siedmiu wzgórz). Od początków Rzymu Kapitol był twierdzą i sanktuarium oraz symbolem miasta. Stała tu świątynia triady bóstw: Jowisza, Junony i Minerwy, w której przechowywano księgi sybillińskie zawierające przepowiednie. Nowo wybrani konsulowie składali w niej ofiary przed objęciem urzędowania, a wodzowie odbywający triumf składali ofiary Jowiszowi.

Obecnie na Kapitolu mieści się Pałac Senatorski będący siedzibą Rady Miejskiej. Jego fasadę zdobią piękne dwubiegowe schody - dzieło Michała Anioła.

Wejście na Kapitol, w tle Pałac Senatorów

Kapitol: pomnik Marka Aureliusza przed Pałacem Senatorów. Fasadę zdobią schody - dzieło Michała Anioła.

Panteon

Świątynia zbudowana prawie 2000 lat temu, pierwotnie poświęcona "wszystkim bogom". Jest jedną z najlepiej zachowanych budowli z czasów starożytnego Rzymu i jedynym do dzisiaj całkowicie niezmienionym obiektem starożytnym w tym mieście. W 609 r. cesarz Fokas podarował Panteon papieżowi Bonifacemu IV, który przekształcił go w kościół chrześcijański (Santa Maria ad Martyres, czyli Najświętszej Marii Panny od Męczenników) - tylko dzięki temu budowla nie podzieliła losu innych świątyń starożytnego Rzymu...

Panteon. Niestety wewnątrz jest zakaz robienia zdjęć.

Plac Hiszpański


Rzym: schody Hiszpańskie to ulubione miejsce spotkań. Odbywają się tu wielkie pokazy mody. W tle kościół Św. Trójcy.

Rzym: Fontanna Barcaccia na Placu Hiszpańskim jest pamiątką po powodzi w 1598 r. Wody Tybru wyrzuciły w tym miejscu łódkę.

 
Watykan kapiący złotem

Watykan

Watykan

Watykan

Watykan

Watykan

Watykan

Watykan

Watykan

Watykan

Watykan

Florencja

Florencja: Most Złotników

Florencja: Most Złotników

Florencja: Most Złotników

Florencja: Most Złotników

Florencja: Most Złotników - kłódki zakochanych par

Florencja: Most Złotników - kłódki zakochanych par do ich serc (klucze wyrzucają do rzeki)

Florencja

Florencja

Florencja

Florencja

Florencja
Piza - nie tylko Krzywa Wieża

Piza

Piza: Baptysterium

Krzywa Wieża w Pizie

Piza

Piza

Piza
Ślady Romana Polańskiego w Genui

Genua

Genua

Genua

Genua
Przereklamowane Lago di Garda

Lago di Garda
Romantyczna Werona

Verona

Verona: dom Julii Capuletti

Verona: wejście do domu Julii Capuletti

Wejście do domu Julii Capuletti w Weronie

Werona: w bramie domu Julii Capuletti zakochani zostawiają karteczki z życzeniami

Werona: w bramie domu Julii Capuletti zakochani zostawiają karteczki z życzeniami

Werona: w bramie domu Julii Capuletti zakochani zostawiają karteczki z życzeniami

Werona: balkon Julii (niestety dobudowany współcześnie)

Werona

Werona

Werona

Werona: ulica, przy której znajduje się dom Romeo Montecchi

Werona: dom Romeo Montecchi

Werona: dom Romeo Montecchi

Werona: tablica z fragmentem 'Romeo i Julia' na ścianie domu Romeo

Werona

Werona

Werona
Blaski i cienie Wenecji
Wenecja urzekła mnie równie mocno jak Dubrownik. Niestety zamieszkanie w niej nie wchodzi w rachubę ;-)

Wenecja

Wenecja

Wenecja

Wenecja

Wenecja

Wenecja

Wenecja

Wenecja

Wenecja

Wenecja

Wenecja

Wenecja

Wenecja

Wenecja

Wenecja

Wenecja

Wenecja

Wenecja

Wenecja

Wenecja

Wenecja

Wenecja

Wenecja

Wenecja

Wenecja

Wenecja

Wenecja

Wenecja

Wenecja

Wenecja

Wenecja

Wenecja

Wenecja

Wenecja

Wenecja

Wenecja

Wenecja

Wenecja

Wenecja

Wenecja

Wenecja

Wenecja

Wenecja

Wenecja