Ukraina (Wołyń i Podole) XI 2008

To była podróż wymyślona na prędce, jako antidotum na wypad, który w ostatniej chwili został odwołany. Był długi weekend listopadowy i wiedziałam, że muszę gdzieś wyjechać... Ukraina była odpowiednio daleko i blisko jednocześnie ;-) Moim naburmuszonym dzieciom (miały inne plany na ten weekend) kazałam się pakować do samochodu i w drogę! Trasę wymyślaliśmy w trakcie, mając zarezerwowany jedynie nocleg we Lwowie. Ta podróż okazała się wspaniałą lekcją historii i patriotyzmu oraz niezapomnianą przygodą.
trasa: (1430 km)

Lwów
Zbaraż
Kamieniec Podolski


zobacz: mapa z objaśnieniami

Klikaj na szpilki na mapie,
żeby zobaczyć nazwę miejsca.
Lwów

Kwatera prywatna u redaktor naczelnej polskiego radia we Lwowie

Kwatera prywatna u redaktor naczelnej polskiego radia we Lwowie

Lwów

Lwów

Lwów

Lwów

Lwów

Restauracje we Lwowie są eleganckie i tanie jak na naszą kieszeń

Pomnik Nikifora

Kościół Dominikanów, w którym odbywał się ślub za ślubem

Wnętrze kościoła Dominikanów

Młoda para na rynku starówki

Kolejna młoda para na rynku starówki

Rynek lwowskiej starówki

Na lwowskiej fontannie obmyślamy dalszą podróż po Wołyniu i Podolu

Schody na wieżę Ratusza

Mechanizm zegara i dzwonów na wieży ratuszowej

Dzwon na wieży ratuszowej

Panorama Lwowa z wieży ratuszowej

Panorama Lwowa z wieży ratuszowej

Panorama Lwowa z wieży ratuszowej

Panorama Lwowa z wieży ratuszowej


Panorama Lwowa z wieży ratuszowej

Panorama Lwowa z wieży ratuszowej

Panorama Lwowa z wieży ratuszowej

Panorama Lwowa z wieży ratuszowej

Lwów

Lwów

Lwów: podwórka zabytkowych kamienic są w opłakanym stanie

Lwów: najlepsza szisza na świecie - zamiast wody wlewają wino!

Lwów: najlepsza szisza na świecie - zamiast wody wlewają wino!

Lwów: grafika znaków drogowych nieustannie nas bawiła ;-)
Lwów: Cmentarz Łyczakowski
Jest to najstarsza zabytkowa nekropolia Lwowa (założony w 1768 roku) oraz jedna z najstarszych w Europie. Dla porównania: warszawskie Powązki założono w 1790, a Pere-Lachaise w Paryżu w 1803. Na Cmentarzu Łyczakowskim pochowano wielu wybitnych Polaków. Znajduje się tu wiele pięknych zabytkowych nagrobków, a także liczne kaplice, edykuły, kolumny i obeliski, w różnych stylach. No właśnie... stylach. Na cmentarzu po dziś dzień składane są prochy zasłużonych Ukraińców. Niestety czasy komunistyczne odcisnęły swoje piętno... Nawet kwaterę powstańców listopadowych sowieci musieli "naznaczyć" swoim "zasłużonym" :-( Żenujące jest zestawienie stylistyki sowieckich nagrobków z polskimi XVIII i XIX wiecznymi zabytkowymi grobami. Cały Cmentarz Łyczakowski poprzetykany jest takimi horrorkami...

Wstęp na cmentarz jest płatny: cena to ok. 5 hrywien za bilet studencki i 10 hrywien za bilet normalny. (1 hrywna to ok. 40 groszy) Do tego warto kupić mapkę z opisami nagrobków, które warto zobaczyć (jest dostępna w wersji polskojęzycznej w kasie cmentarza), cena ok. 10 UAH.

Cmentarz Łyczakowski
piękna zabytkowa nekropolia

Cmentarz Łyczakowski
nagrobek Gabryjeli Zapolskiej

Cmentarz Łyczakowski
nagrobek Marii Konopnickiej

Cmentarz Łyczakowski:
obelisk pułkownika Ordona (tego od 'Reduty Ordona')

Cmentarz Łyczakowski

Cmentarz Łyczakowski

Cmentarz Łyczakowski
komunistyczne akcenty wśród zabytkowego piękna

Cmentarz Łyczakowski
komunistyczne akcenty

Cmentarz Łyczakowski
komunistyczne akcenty

Cmentarz Łyczakowski: Śpiąca Piękność
(nagrobek Józefy Markowskiej)

Cmentarz Łyczakowski:
zbiorowy sarkofag powstańców listopadowych

Cmentarz Łyczakowski:
mogiły powstańców listopadowych

Cmentarz Łyczakowski:
mogiły powstańców listopadowych

Cmentarz Łyczakowski
mogiła powstańców listopadowych, a tuż przed nią komunistyczny potworek

Cmentarz Łyczakowski

Cmentarz Łyczakowski
zdarzają się też bardzo ładne współczesne nagrobki

Cmentarz Łyczakowski

Cmentarz Łyczakowski

Lwów: cmentarz Orląt Lwowskich na Łyczkowie

Lwów: cmentarz Orląt Lwowskich na Łyczkowie

Lwów: cmentarz Orląt Lwowskich na Łyczkowie
Twierdza w Zbarażu
Znana z historii bohaterska obrona Zbaraża (10 VII - 22 VIII 1649), opisana została także w Trylogii Sienkiewicza. Twierdzy broniło 16 tys. załoga wojsk polskich, obleganych przez prawie 300 tys. hordę tatarsko-kozacką pod wodzą Bohdana Chmielnickiego. Kiedy po kilku tygodniach walk oblężonym zaczął zaglądać w oczy głód i brakowało już prochu, Mikołaj Skrzetuski przedarł się przez linię wroga w chłopskim przebraniu i udał się do króla prosić o pomoc. Następnie Skrzetuski, pomimo ogromnego zmęczenia, ofiarował się do odbycia tej samej drogi i zaniesienia posłania królewskiego do Zbaraża. Król Jan Kazimierz natychmiast ruszył z odsieczą. Na wieść o zbliżającym się królu Chmielnicki zabrawszy ze sobą większość wojsk osaczył armię królewską pod Zborowem, gdzie walki zakończyły się podpisaniem rozejmu.

Obecny wygląd wnętrz twierdzy w Zbarażu mocno nas zaskoczył... Wszystkie "kolumny", "obrazy", czy ozdobne "portale" są tylko malunkami na ścianach. Na podłodze zaś leży... lastryko i linoleum.

Brama wjazdowa do twierdzy w Zbarażu

Pałac warowny w twierdzy Zbaraż

Dziedziniec twierdzy w Zbarażu

Wnętrza pałacu w twierdzy Zbaraż: namalowane kolumny i obrazy

Wnętrza pałacu w twierdzy Zbaraż: namalowane kolumny, portale i obrazy

Wnętrza sal ekspozycyjnych wypełniają ludowe hafty i stroje oraz stare narzędzia rolnicze

Makieta twierdzy Zbaraż

Ekspozycja wystawiennicza w twierdzy Zbaraż

Zbaraż: namalowane 'obrazy' i 'kolumny'

Zbaraż: popiersie Chmielnickiego

Zbaraż: lochy twierdzy

Zbaraż: lochy twierdzy

Zbaraż: lochy twierdzy

Zbaraż: lochy twierdzy

Zbaraż: dawna studnia na dziedzińcu

W zbrojowni oprócz dawnych zbroi, można obejrzeć kolekcję cybuchów fajek znalezionych na terenie twierdzy

Zbaraż: jedyna brama twierdzy

Zbaraż: otoczenie twierdzy stanowi park. To tu stacjonowały wojska Chmielnickiego

Zbaraż
(park i parking przed twierdzą)
Kamieniec Podolski
Do Kamieńca dotarliśmy ciemną nocą, nie wiedząc gdzie będziemy nocować. Wdepnęliśmy więc do karczmy (tanio i smacznie!), żeby zjeść kolację i zasięgnąć języka. Okazało się, że biesiadowali tam Polacy, a wśród nich Jani - mój kumpel z żagli! Zaskoczenie było obopólne ;-) Jani zaproponował, żebyśmy nocowali razem z nimi, w klasztorze prowadzonym w Kamieńcu przez polskich Paulinów. Po prostu spadli nam z nieba! Czystość i schludność panująca w remontowanym ciągle klasztorze zaskoczyła nas, gdyż mieliśmy jeszcze w pamięci nieco zapuszczone mieszkanie red. naczelnej polskiego radia Lwów, gdzie nocowaliśmy na prywatnej kwaterze we Lwowie. W dodatku za nocleg w klasztorze zapłaciliśmy "co łaska"! Na dokładkę dowiedzieliśmy się, że "ojców Paulinów" prowadzących ten przybytek jest 2 (słownie: DWÓCH)! Rano dostaliśmy jeszcze smaczne śniadanie i ruszyliśmy na zwiedzanie słynnej twierdzy, w której wysadził się pułkownik Wołodyjowski.

Góra z górą się nie zejdzie, ale człowiek z człowiekiem zawsze!

Nasz pokój w klasztorze

Jadalnia w klasztorze o.o. Paulinów

Korytarz w klasztorze ojców Paulinów

Opłata za nocleg jest dobrowolna.

Uroczy wewnętrzny dziedziniec w klasztorze ojców Paulinów

Uroczy wewnętrzny dziedziniec w klasztorze ojców Paulinów

Opuszczamy gościnny klasztor

Na ulicy pełny przekrój aut...

Tu wysadził się w powietrze pułkownik Wołodyjowski

Tu wysadził się w powietrze pułkownik Wołodyjowski

Jedyna droga prowadząca do twierdzy

Dzięki takim warunkom naturalnym twierdza była niezwykle trudna do zdobycia

Dzięki takiemu usytuowaniu twierdza była praktycznie nie do zdobycia

Dziedziniec wewnętrzny twierdzy w Kamieńcu Podolskim

Korytarz strzelniczy

Na dachu twierdzy w Kamieńcu Podolskim

Twierdza niestety niszczeje...

Podolski Stonehange ;-)

Twierdza w Kamieńcu Podolskim:
nauka strzelania z kuszy

Kamieniec Podolski: lewitująca ciężarówka ;-)
Powrót do Polski
Nasi nowi znajomi wracali do Polski inną trasą, dlatego pożegnaliśmy się i poszliśmy coś zjeść, a następnie ruszyliśmy w drogę powrotną. Drogi na Ukrainie są potworne. O ile w ogóle są... ;-) Szybko zapadł zmrok i wypatrywałam sobie oczy, żeby omijać co większe dziury, jadąc chwilami 10 km/h. Gdy byliśmy już 20 km od granicy, zadzwonili do nas Polacy poznani w Kamieńcu pytając, czy możemy po nich wrócić do Żółkwi (ok. 30 km od nas) i zaholować ich do Polski, ponieważ zatarli sprzęgło w nowiuśkim Passacie kombi... Cóż było robić, przecież nie zostawia się rodaków w środku nocy na Ukrainie ;-) Kiedy z duszą na ramieniu patrzyłam, jak panowie podczepiają się na hol do naszego 18-letniego Kadetta, w uszach dźwięczały mi słowa brata, który mi go sprzedał: "on wprawdzie ma hak, ale lepiej niczego nie holuj, bo to bardzo stary samochód i nie wiadomo, czy to przeżyje". Pomyślałam sobie: "Co ma być to będzie. Najwyżej będziemy koczować na Ukrainie w dwa samochody. Zawsze raźniej ;-)".

Jakby tego było mało, na granicy czekał nas horror 17-godzinnej kolejki do odprawy celnej. Dla zabicia czasu i przedłużenia atmosfery kończącej się podróży, obejrzeliśmy na laptopie "Ogniem i mieczem", którego akcja rozgrywa się m. in. w czasie obrony Zbaraża :-) Tak zastał nas piękny chłodny poranek. Do odprawy było jeszcze kilka godzin, ale podeszli do nas celnicy ukraińscy i stwierdzili, że nie przejedziemy, bo auta przez granicę holować nie wolno. Samochód może przejechać albo na lawecie, albo samodzielnie. Ostatecznie może być pchany przez ludzi. Na holu zakazane. Kropka. Poradziłam właścicielowi Passata (nota bene: prawnikowi z zawodu), żeby zażądał od celników potwierdzenia na piśmie, że nie chcą go przepuścić. Czytałam bowiem na forach, że ukraińscy urzędnicy są primo: skorumpowani, secundo: boją się papierków jak ognia. Gdy celnicy usłyszeli od nas takie żądanie, problem holowania auta przez granicę Ukrainy przestał nagle istnieć! :-D Ukraińskiej mafii przygranicznej zarabiającej na przepuszczaniu samochodów poza kolejnością opisywać nie będę, bo nie chcę się ponownie irytować ;-/ Na szczęście nasz "Kaziutek" dzielnie zaciągnął Passata aż do Lublina, czyli 200 km! To było najdłuższe holowanie w moim życiu... w dodatku przez granicę państwa! Najważniejsze, że szczęśliwie wróciliśmy w nocy do Warszawy.

Ostatnie ruskie pierogi w znajomej już karczmie i wracamy do Polski

Granica ukraińsko-polska

Już w Polsce :-)